Wywiad konkurencyjny w Chinach

autor gościnny

, Biznes

Kraj Środka od wielu lat rozwija bardzo intensywnie business intelligence. Jednak poznanie biznesu chińskiego przez ludzi z zewnątrz wciąż pozostaje nie lada wyzwaniem

Można powiedzieć, że to Chińczycy wymyślili wywiad biznesowy, podobnie jak tysiące innych rzeczy. Cofnijmy się w czasie około 2500 lat. Trwa właśnie tzw. Okres Wiosen i Jesieni nazwany tak od tytułu wielkiego dzieła Konfucjusza. Właśnie wtedy powstaje słynna Sztuka wojny niejakiego Sun Tzu. Chiński filozof pisał ją zapewne wyłącznie w kontekście militarnym, ale już od dawna jest najczęściej cytowana nie w wojskowych sztabach, ale w gabinetach przedsiębiorców. Weźmy bowiem taki na przykład cytat: Kto zna wroga i zna siebie, nie będzie zagrożony choćby i w stu starciach. Kto nie zna wroga, ale zna siebie, czasem odniesie zwycięstwo, a innym razem zostanie pokonany. Kto nie zna ani wroga, ani siebie, nieuchronnie ponosi klęskę w każdej walce. Czyż nie pasuje on jak ulał do wywiadu konkurencyjnego?

Nowoczesny wywiad biznesowy w kształcie zbliżonym do obecnego powstał w latach 50. poprzedniego stulecia. Kamieniem milowym okazało się powstanie w 1986 roku stowarzyszenia Strategic and Competitive Intelligence Professionals (SCIP) w USA. Chińskie badania naukowe nad przedmiotem rozpoczęły się dekadę później. Jeśli od 1978 do 1997 roku opublikowano w Chinach około 100 prac na ten temat, to już w kolejnym dziesięcioleciu powstało ich około 1800, a od 2008 do 2015 ponad 2200. Najbardziej aktywne na tym polu były uniwersytety w Nanjing i w Pekinie. W 2002 roku powstał China Institute of Competitive Intelligence Technology Research Institute. Działy wywiadu gospodarczego pojawiły się w takich firmach, jak Baosteel, Shanghai Automotive Group, China Telecom, czy NCM.

Za rozwojem wywiadu biznesowego nie nadąża jednak, jak to czasami bywa, codzienna praktyka. Wielu specjalistów uważa, że informacje o tamtejszych rynkach wciąż pozostają dość trudno dostępne dla inwestorów z Europy, czy innych kontynentów. – Tamtejszy system prawny jest względnie sprawny, ale niezbyt dobrze rozwinięty, szczególnie jeśli chodzi o usługi. Brakuje też tego, co możemy nazwać kulturą jawności – zauważa Jacek Koziaczy, prezes Creditreform Polska. W jego opinii, następuje jednak wiele zmian na lepsze – przykładem mogą być ułatwienia w rejestrowaniu nowych firm czy zmienione zasady audytu sprawozdań finansowych. Z drugiej strony pojawia się widmo systemowego kryzysu (przestrzega przed tym Międzynarodowy Fundusz Walutowy) i ucieczki kapitału. – Są jednak bardzo pozytywne sygnały świadczące o konwersji gospodarki. Pamiętajmy też o gigantycznych zasobach walutowych w chińskim skarbcu – dodaje Jacek Koziaczy. Warto pamiętać, że we wrześniu 2008 roku w Chinach powstała niezależna placówka Creditreform. Polskie firmy mają dzięki temu ułatwiony dostęp do tamtego rynku i mogą zlecić np. windykację należności w biurze Creditreform Polska w Warszawie.

Autor: Krzysztof Maciejewski

Redaktor prowadzący Credit Reform