Birdwatch, czyli weryfikacja informacji według Twittera

Luiza Rach

, Social media

Twitter chce wykorzystać wsparcie swoich użytkowników do kontrolowania dezinformacji. Pod koniec stycznia Twitter ogłosił w Stanach Zjednoczonych nabór do swojego nowego programu crowdsourcingowego. Birdwatch, bo tak nazywa się inicjatywa, miałby pomóc w identyfikacji zamieszczanych na tej platformie nieprawdziwych lub  wprowadzających w błąd informacji.

TAKI BYŁ PLAN…

Założenie jest proste, użytkownicy tworzą komentarze do tweetów które uznają za dezinformację, w których podają uzasadnienie uzupełnione o źródła. Następnie adnotacje te oceniane są przez innych uczestników programu pod względem przydatności w celu wytrenowania algorytmu, który w przyszłości sam miałby je klasyfikować. Na ten moment komentarze dostępne są jedynie na stronie projektu, ale w przyszłości miałyby być widoczne bezpośrednio na Twitterze.

Twórcy Birdwatch zakładają, że poprzez zaangażowanie społeczności pozwoli on na szybką identyfikację treści zawierających fałszywe lub zmanipulowane informacje. Po osiągnięciu zgody przez dużą i zróżnicowaną grupę, adnotacje miałyby być udostępniane reszcie użytkowników Twittera. W ten sposób, nie musieliby oni samodzielnie poświęcać czasu na weryfikację informacji, ufając że uczestnicy Birdwatch już wykonali tę pracę. Brzmi dobrze, prawda?

…A TAK WYSZŁO

Niestety, po niespełna trzy tygodniowych testach okazało się, że rzeczywistość nie jest taka piękna. Ponyter Institute, non-profit specjalizujący się w dziennikarstwie i fakt checkingu, przeanalizował dotychczasowy wkład grupy ponad tysiąca testerów. Okazało się, że ponad połowa osób tworzących adnotacje w Birdwatch nie zawierała w nich źródeł, a wielu komentarzom towarzyszyła stronniczość polityczna. Nierzadko nieprawdziwe informacje oznaczane były jako autentyczne. Społeczność została też wyraźnie zdominowana przez pięciu najbardziej aktywnych użytkowników, których łączna ilość adnotacji stanowi ponad 10% wszystkich komentarzy. Tylko jeden z nich skrupulatnie uwzględnia wiarygodne źródła.

Po niezbyt udanym początku, Twitter zdecydował się na zmodyfikowanie algorytmu i wprowadzenie do systemu zmian. Komentarz musi otrzymać co najmniej 5 ocen (zamiast 3), aby móc zostać zakwalifikowany jako pomocny, a próg samej oceny został podniesiony. Wymagania te spełniło mniej niż 5% opublikowanych do tej pory komentarzy.

Głównymi problemami programu jest brak fact-checkingowego doświadczenia wśród użytkowników, stronniczość polityczna skłaniająca do oceniania tweetów niezgodnie z prawdą oraz działanie algorytmu odpowiedzialnego za wybór najlepszych komentarzy. Co prawda jego skuteczność poprawiła się po dostosowaniu, jednak trudno określić jak wpłynie na nią duży przypływ użytkowników.

Według specjalistów z zakresu fakt checkingu, istnienie inicjatywy takiej jak Birdwatch ma pewien potencjał i może pozwolić na szybsze wykrywanie dezinformacji na większą skalę. Sugerują również wprowadzenie zachęt i odpowiedniego szkolenia dla użytkowników. Jednocześnie zwrócono uwagę, iż Twitter nie powinien oczekiwać, że zamienią się oni bezpłatnych moderatorów.

Źródła:
poynter.org

Dodaj komentarz