Stan otwartych danych w Polsce i w Europie – raport i komentarze ekspertów

autor gościnny

, Biznes

Ostatni Raport firmy Deloitte przygotowany na zlecenie Komisji Europejskiej, podsumowuje działanie Dyrektywy Re-use i to w jaki sposób poszczególne kraje UE ewoluowały w zakresie otwierania danych publicznych. W niniejszym artykule zamieszczamy fragmenty raportu i wypowiedzi polskich ekspertów odnośnie kondycji Open Data w Polsce.

Rewizja Dyrektywy Re-use w Raporcie Deloitte

Minęło 5 lat odkąd światło dzienne ujrzała Dyrektywa 2013/37/EU Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 26 czerwca 2013 r. w sprawie ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego. Zwana często “Dyrektywą Re-use” lub “Dyrektywą PSI” (z ang. Public Sector Information”) regulacyjnie określa obowiązki poszczególnych państw w zakresie otwierania danych i zalecenia Unii Europejskiej. Na zlecenie Komisji Europejskiej, międzynarodowa firma Deloitte przez ponad pół roku przeprowadzała spotkania i wywiady z różnymi grupami i organami, żeby wnikliwie przedstawić obecny stan rzeczy w Europie i dać rekomendacje do przyszłych poprawek Dyrektywy Re-use.

O czym warto wspomnieć, o podzielenie się doświadczeniem w pracy z otwartymi danymi poproszono też jednego dostawcę danych z Polski, firmę Transparent Data, która zajmuje się agregowaniem i przetwarzaniem danych gospodarczych.

Z wizyty w siedzibie Komisji Europejskiej w Brukseli, gdzie CEO Transparent Data spotkał się z 19 dostawcami danych z pozostałych państw członkowskich, doświadczenia były zadziwiająco spójne:

Dyrektywa PSI wniosła sporo pozytywnych zmian, nadal jednak główną przeszkodą są bariery nie-technologiczne – mentalność i niechęć jednostek samorządowych do dzielenia się danymi,
pozostałe bariery – brak jednolitej standaryzacji danych (nie tylko na poziomie krajowym ale i międzynarodowym, tak aby firma z kraju X mogła pobrać dane również z krajów Y i Z i połączyć te dane), brak wystarczającej liczby API, które umożliwiłyby pobieranie danych w czasie rzeczywistym, licencje i limity (np. to, że tylko 5 firmy w danym kraju może mieć dostęp do danych lub że trzeba być firmą dokładnie z tego kraju by mieć dostęp do informacji gospodarczej) – to już drobnostki, które są do dopracowania regulacyjnie w przeciągu kolejnych lat.
Dla przypomnienia, przez “otwarte dane”/”open data” rozumieć trzeba informacje, które jednocześnie są dostępne online dla każdego bez licencji i opłat, są przygotowane w wersji scyfryzowanej i można je pobierać jako całe bazy danych.

W samym raporcie, który w pełnej angielskiej wersji ponad 700 stron pobrać można TUTAJ, podsumowującym minione 5 lat Dyrektywy PSI, bezapelacyjnie w oczy rzuca się rosnąca wartości otwartych danych. Na przestrzeni ostatnich siedmiu lat rynkowa wartość Dyrektywy Re-use wzrosła ze 140 bilionów euro w 2010 roku do 220 bilionów w roku 2017!

Mowa oczywiście o ponownym przetwarzaniu tych danych przez organizacje społeczne, jednostki samorządowe i firmy, których biznes opiera się na przetwarzaniu i obróbce tych danych, tak aby wspierały one różnej wielkości przedsiębiorstwa. Jak czytamy w raporcie:

“Istnieje wiele przykładów nowych usług utworzonych z publicznych otwartych danych i mających wymiar transgraniczny. Najbardziej znane są bez wątpienia te aplikacje, które łączą geolokalizację z danymi pochodzącymi od władz lokalnych i lokalnego transportu, aby zapewnić pasażerom zindywidualizowane podróże i dojazdy do pracy. Wśród tych aplikacji litewska aplikacja Trafi zapewnia tę usługę zarówno dla miast litewskich, jak i estońskich.
Podobne aplikacje opracowywane są dla prognoz pogody. WeatherPro na przykład bazuje na danych meteorologicznych, które zapewniają dokładne prognozy dla tysięcy europejskich lokalizacji.

W dziedzinie danych kulturalnych francuska aplikacja Monument Trackerwykorzystuje dane z instytucji kultury i łączy je z wieloma innymi zestawami danych w celu zapewnienia spersonalizowanych doświadczeń turystycznych w 55 miastach na całym świecie, w tym 49 w Europie. Obecnie powstaje wiele aplikacji turystycznych o takich cechach (np. Tur4all, WeCity, Historic Atlas itp.).

Na koniec stworzono wiele modeli biznesowych opartych na ponownym wykorzystaniu danych firm i danych z rejestrów biznesowych (i innych rejestrów). Na przykład Transparent Data w Polsce dostarcza informacje o firmie w czasie rzeczywistym z wielu obszernych źródeł i obejmuje wiele krajów europejskich. Realo sprzedaje dostęp do odpowiednich ofert mieszkaniowych wzbogaconych o dane lokalne i treści społecznościowe, aby ułatwić zrozumienie rynku nieruchomości w kilku państwach członkowskich.

Wszystkie te przykłady ilustrują rosnącą tendencję do tworzenia usług i produktów w całej UE.”

Otwarte dane w Europie i Polsce

Raport podkreśla również, że wszystkie kraje członkowskie, w tym Polska, znacząco poprawiły ilość otwartych zasobów informacji i ich jakość. Po pierwsze, według rankingu Open Data Maturity 2017 z grupy „obserwatorów” Polska awansowała do grupy „szybko awansujących”.

Po drugie, raporty statystyczne wskazują, że na rok 2017 w Polsce istnieje około 6 722 otwartych zestawów danych od 96 dostawców danych, a liczba dostępnych interfejsów API wzrosła o 56%.

Nie jest to spektakularny wynik w porównaniu z Francją, która posiada 15665 otwartych zestawów danych od 340 dostawców, ale pamiętać należy, że takie kraje jak Francja oraz Wielka Brytania są nie tylko europejskimi, ale i światowymi liderami udostępniania i wykorzystywania informacji sektora publicznego:

“Na koniec należy zauważyć, że dwa kraje europejskie (Wielka Brytania i Francja) znajdują się w pierwszej piątce czwartego rankingu Open Data Barometer, uzyskując bardzo wysokie wyniki pod względem gotowości, wdrażania i wpływu.

Według Wiredcraft, który odwołuje się do danych Global Open Data Index90 “Europa prowadzi w obszarze otwartych danych, a kraje europejskie zajmują 4 z 5 najwyższych pozycji w rankingu”.”

Otwarte dane w Polsce – wypowiedzi ekspertów

Jeśli zastanawiacie się jakie kroki milowe w zakresie otwierania danych i promowania tego tematu w społeczeństwie zrobiła Polska w przeciągu minionych lat, odsyłamy do pełnego artykułu “It’s Open O’clock! 5 lat wokół otwartych danych”, gdzie wypowiadają się najbardziej renomowani eksperci w naszym kraju – Pełnomocnik Ministra Cyfryzacji ds. Otwartości Danych i jednocześnie Dyrektor Departamentu Otwartych Danych i Rozwoju Kompetencji, Agata Miazga, założyciel i prezes Fundacji ePaństwo, Daniel Macyszyn oraz znany z działań Openity, Tomasz Nadolny, który przez lata otwierał dane miasta Gdańsk.

Poniżej przedstawiamy kilka wybranych fragmentów.

Po pierwsze, Polski rząd poczynił wiele kroków na rzecz otwierania publicznych danych. Jak wymienia Agata Miazga, Pełnomocnik Ministra Cyfryzacji ds. Otwartości Danych i jednocześnie Dyrektor Departamentu Otwartych Danych i Rozwoju Kompetencji:

“W 2016 r. opracowaliśmy rządową strategię otwartych danych, czyli Program Otwierania Danych Publicznych na lata 2016-2020 (PODP). Żeby skutecznie ją realizować, zbudowaliśmy sieć Pełnomocników ds. otwartości danych, obejmującą wszystkie ministerstwa, KPRM i GUS. Pełnomocnicy zapewniają zasilanie portalu nowymi danymi, czuwają nad ich jakością i pełnią w swoich urzędach rolę „ambasadora” otwartych danych.

Zorganizowaliśmy też pierwszy rządowy maraton programowania: Hackathon danych publicznych, podczas którego 90 uczestników pracowało nad prototypami aplikacji bazujących na otwartych danych, udostępnionych na portalu. Ten pierwszy hackathon był dla nas bardzo ważnym doświadczeniem – zderzyliśmy nasze postrzeganie otwartych danych z potrzebami i oczekiwaniami odbiorców. W tym roku odbędzie się druga edycja wydarzenia.

Rozwijamy również sam portal danepubliczne.gov.pl, który będzie miał już wkrótce nie tylko nowy wygląd i domenę, lecz także nowe funkcjonalności, które ułatwią obywatelom swobodny dostęp do danych. Na portalu można znaleźć wiele zbiorów gotowych do pobrania i ponownego wykorzystywania (re-use), w tym m.in. z zakresu zdrowia, budżetu, oświaty czy turystyki. Dane do portalu dostarcza już ponad 100 instytucji, także samorządowych.”

Poczynione działania wspiera również konkretnymi danymi:

“Na portalu danepubliczne.gov.pl, który za moment przemianujemy na dane.gov.pl, udostępniamy coraz więcej danych – w sierpniu liczba otwartych zasobów wyniosła ponad 10 tys. W ostatnim roku liczba odsłon wzrosła o 70%, a liczba pobrań odnotowała niemal 2,5-krotny wzrost. To dowód, że otwarte dane publiczne stają się towarem coraz bardziej pożądanym.

(…)
Dzięki realizowanym działaniom poprawiliśmy pozycję Polski w międzynarodowych rankingach. W ostatnim rankingu OECD Open, Useful, Reusable Government Data (OURDATA INDEX), opublikowanym w raporcie Government at a Glance 2017, Polska w porównaniu z 2015 r. awansowała o 8 pozycji i zajęła 20 miejsce na 31 badanych krajów. ”

Co więcej, Daniel Macyszyn, zwraca uwagę na stopniową pozytywną zmianę w polskiej mentalności:

“O otwartych danych mówi się coraz więcej, głównie w sferze biznesu i administracji publicznej.

W Ministerstwie Cyfryzacji powstał departament otwartych danych, który ma ambicje przeprowadzenia śmiałych projektów otwierania rejestrów publicznych i budowania na ich podstawie usług dla obywateli i biznesu. W obszarze miast, liderem jest Gdańsk, który wdrożył politykę otwartości i aktywnie zajmuje się udostępnianiem danych będących w posiadaniu ratusza.

Organizacje biznesowe również w coraz większym stopniu upominają się o możliwość korzystania z danych wytwarzanych przez administrację publiczną. Coraz więcej z nich postrzega dostęp do danych publicznych jako element infrastruktury państwa, podobnie jak dostęp do autostrad. Postęp dokonał się w pracy organizacji społecznych i biznesowych, które przetwarzają dane coraz bardziej pomysłowo i w sposób użyteczny dla swoich odbiorców.”

Podobnego zdania jest również Tomasz Nadolny, który podsumowuje ostatnie lata następująco:

“5 lat temu, poza kilkoma organizacjami pozarządowymi, wąskim gronem naukowców, informatyków i może niewielkiego grona urzędników krajowego szczebla i samorządów nikt się tym nie zajmował. Dziś jednak istnieją już stałe i stabilne zbiory danych, z których korzystają zarówno NGOsy jak I biznes komercyjny. Temat jest w agendzie ministerstwa, sporo samorządów gorzej lub lepiej postawiło pierwsze kroki.

Niewątpliwie wzrosła ilość osób, które znają pojęcie otwartych danych i wiedzą na czym to polega. Znacznie gorzej jest popularyzacją zarówno ich udostępniania jak i używania.

Szczerze mówiąc, 5 lat temu byłem przekonany, że pójdzie nam szybciej i szerzej. Nie raz i nie dwa polska historia pokazała, że bardzo szybko potrafimy adoptować innowacyjne rozwiązania. W tym przypadku, rozwój jest wolniejszy niż się spodziewałem. Cieszy jednak to, że nieustannie pojawiają się nowe usługi i rozwiązania oparte na otwieranych danych. Choć jeszcze nie nazwałbym tego wyraźnym trendem, to jednak rośnie zainteresowanie i zaangażowanie zarówno użytkowników, jak i właścicieli danych.”

Autor artykułu: Transparent Data