Politycy oszukani przez (deep)fake

Luiza Rach

Luiza Rach

, News

Pod koniec kwietnia Internet obiegła wiadomość o spotkaniach zachodnich dyplomatów z rosyjskim politykiem, które miało okazało się deepfakiem. Co stało się naprawdę?

Polityczne spotkania na Zoomie

Dwudziestego kwietnia doszło do rzekomego spotkania holenderskich parlamentarzystów z Leonidem Volkovem, szefem sztabu lidera rosyjskiej opozycji Aleksieja Navalnego. Spotkanie, które odbyło się za pośrednictwem platformy komunikacyjnej Zoom, miało mieć prywatny charakter i być zorganizowane na prośbę zespołu Nawalnego. Wkrótce okazało się jednak, że rozmówcą wcale nie był Volkow. Co więcej już wcześniej, na przestrzeni marca i kwietnia ofiarami podobnego oszustwa mieli paść też politycy z Ukrainy, Wielkiej Brytanii, Łotwy i Estonii.

Kilka dni później Leonid Volkov na swoim profilu na portalu Facebook oficjalnie potwierdził, że to nie on brał udział w spotkaniach z zachodnimi politykami. Jednocześnie zasugerował, że był to tak zwany deepfake, czyli materiał wideo zmodyfikowany za pomocą sztucznej inteligencji tak, aby wyglądać jak on. Więcej o tym, czym jest deepfake przeczytasz tutaj. Wiadomość ta wywołała sporo kontrowersji oraz paniki, pokazując jak łatwo można szerzyć dezinformacje w świecie politycznym korzystając z deepfake. Problem w tym, że jako przykład zmanipulowanego obrazu Volkov zamieścił własne prawdziwe zdjęcie z 2018 roku.

Deepfake czy fake news?

Okazało się jednak, że sama informacja o deepfake to po prostu… fake news. Za wszystkim stoi dwójka rosyjskich żartownisiów, znanych już z oszukiwania zachodnich polityków oraz celebrytów. Vladimir Kuznetsov i Alexei Stolyarov, bo tak się nazywają, opowiedzieli o wszystkim w rozmowie z The Verge. Wygląda na to, że zamiast sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego użyli oni jedynie makijażu i odpowiedniego ustawienia kamery. Stolyarov wykorzystał swoje podobieństwo do Volkova, co umożliwiło mu wcielenie się w polityka podczas spotkań.

Jak twierdzą, Kuznetsov i Stolyarov dostęp do swoich rozmówców uzyskiwali dzięki wiadomościom wysyłanych z fałszywych adresów email podszywających się pod Leonida Volkova oraz kontakt telefoniczny. Postanowili wykorzystać jego osobę z trzech powodów – medialności Aleksieja Nawalnego, wspomnianego już fizycznego podobieństwa do Volkova oraz faktu, że dotychczas nie kontaktował się on z wieloma politykami z zachodu, a więc nie wiedzieli oni jak Volkov brzmi i wygląda naprawdę. Rosjanie udostępnili już nagranie z jednej rozmowy w Internecie i nie zamierzają na tym poprzestać.

Strach przed dezinformacją

Pomimo, że Kuznetsov i Stolyarov oficjalnie nie działają dla rosyjskiego rządu, trudno zaprzeczyć że ich działania są aprobowane. Nabierając zachodnich polityków nie tylko wystawiają ich oni na pośmiewisko, ale też wprowadzają zamęt informacyjny. Dodatkowo w tym przypadku ujawnili oni strach przed rozpowszechnianiem fałszywych informacji z pomocą nowych technologii, takich jak zastosowanie deepfake. Natomiast tworzenie wysokiej jakości sztucznych materiałów wideo nadal wymaga dużo czasu oraz zasobów i mimo upływu czasu nie stało się tak powszechne w sianiu dezinformacji. Ostatecznie trudno powiedzieć, czy winę za całą sytuację próbowano zrzucić na technologię ze strachu, niewiedzy, czy żeby zachować twarz.

Źródła:

https://nltimes.nl/2021/04/24/dutch-mps-video-conference-deep-fake-imitation-navalnys-chief-staff

https://www.theverge.com/2021/4/30/22407264/deepfake-european-polticians-leonid-volkov-vovan-lexus

Dodaj komentarz