O infobrokeringu, informacji biznesowej i zmianach na lepsze – wywiad z Sabiną Cisek

Avatar

Zapraszamy do lektury pierwszego wywiadu z cyklu “ludzie informacji”. Zaczniemy od osoby, dzięki której w Polsce mówimy w ogóle o infobrokeringu. Jest doktorem nauk humanistycznych, wykładowcą i trenerem umiejętności informacyjnych, autorką licznych publikacji o i dla brokerów informacji – Sabina Cisek. 

Rynek Informacji:  Jest Pani nazywana “matką Polskiego infobrokeringu” a jak zaczęła się Pani przygoda z infobrokerami?

Sabina Cisek: Moja „przygoda” z infobrokeringiem zaczęła się w roku 1992, od jeszcze wtedy nie do końca klarownej, ale obiecującej, idei usług informacyjnych dla (małego) biznesu. Zostałam, z inicjatywy prof. Marii Kocójowej i prof. Wandy Pindlowej z Instytutu INiB UJ (wtedy jeszcze Katedry BIN), „wyznaczona” do tego zadania, na co chętnie przystałam, a następnie wysłana na semestralny kurs zarządzania do Belgii oraz do Walii na konsultacje z autorem książki o źródłach informacji biznesowej. W połowie lat 90. XX wieku zdecydowanie miałam już świadomość istnienia (w Europie Zachodniej i USA) zawodu brokera informacji. Byłam też zdania, że profesję tę należy „propagować” również w Polsce, zarówno z pożytkiem dla nowej, powstającej wówczas grupy użytkowników informacji, czyli przedsiębiorców, jak i dla dobra potencjalnych usługodawców, tzn. bibliotekarzy szukających swojego miejsca w zmieniającej się rzeczywistości. W roku 1995 na jednej z konferencji mówiąc o potrzebach informacyjnych w gospodarce rynkowej stwierdziłam, iż „otwiera się nowe źródło zarobkowania dla wykształconych i dynamicznych profesjonalistów z naszej dziedziny, mianowicie kariera brokera informacji”. Oczywiście nie byłam jedyna, na temat brokerów informacji wypowiadały się także wspomniana już Wanda Pindlowa oraz dr (obecnie prof.) Katarzyna Materska z Warszawy. Poza tym, wiele dał mi pobyt naukowy w USA w roku 1993, kontakty z tamtejszymi profesjonalistami informacji oraz bibliotekarzami biznesowymi, z których co najmniej jeden miał także własną jednoosobową firmę infobrokerską. Tym niemniej początkowo skupiałam się raczej na informacji biznesowej w bibliotekach publicznych oraz jej źródłach w Internecie, dopiero na przełomie XX i XXI wieku bardziej zainteresował mnie infobrokering jako taki.

RI: Skąd pomysł na pierwszy w Polsce kierunek kształcący brokerów informacji?

SC: Wszystko zaczęło się od przedmiotu „Informacja biznesowa”, który prowadzę w Instytucie Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstwa UJ nieprzerwanie od roku akademickiego 1993/94, czyli od ponad 20 lat. O ile wiem, były to pierwsze regularne, kursowe zajęcia tego typu w polskiej uczelni. Inspirację natomiast stanowiły wtedy wzorce amerykańskie oraz myśl, że również w Polsce, w nowej rzeczywistości (był to przecież okres zasadniczych przemian gospodarczych, politycznych i społecznych), bibliotekarze powinni zacząć świadczyć usługi w zakresie informacji biznesowej.
Inne przedmioty, które dzisiaj nazwalibyśmy „infobrokerskimi” także pojawiły się w programie studiów w Instytucie już kilkanaście lat temu. Były to m.in. (prowadzone przez moje Koleżanki i Kolegów): „Informacja europejska”, „Informacja normalizacyjna i patentowa”, „Ocena jakości informacji”, „Systemy informacji dla zarządzania”, „Tworzenie stron WWW” czy wreszcie „Zasoby informacyjne Internetu” (potem pod nazwą „Internet jako środowisko informacyjne”).
Następnym więc, logicznym krokiem stało się scalenie ich w jedną specjalizację o nazwie „Broker informacji” (obecnie „Infobrokering i wywiad rynkowy”), co nastąpiło w roku akademickim 2007/2008.

RI: Kto Pani zdaniem lepiej odnajduje się w zawodzie infobrokera: świeżo upieczeni absolwenci INiB czy pracownicy/przedsiębiorcy z doświadczeniem po ukończeniu studiów podyplomowych z infobrokeringu?

SC: Żeby rzetelnie odpowiedzieć na to pytanie należałoby zaprojektować i przeprowadzić solidne badania, oparte nie na doświadczeniach zagranicznych, ale na polskiej rzeczywistości. Intuicyjnie stosunkowo łatwo znaleźć argumenty na rzecz każdej z grup. Świeżo upieczeni absolwenci INiB uczyli się dłużej (niż słuchacze studiów podyplomowych) różnych umiejętności, wiedzy i kompetencji społecznych potrzebnych infobrokerom. Są też młodzi, pełni sił i zapału, prawdopodobnie nie mają złych nawyków. Z drugiej strony doświadczenie jest w branży infobrokerskiej istotne, podobnie jak przychodzący z wiekiem dystans i rozwaga. Poza tym, studia podyplomowe z reguły także oferują niemałą liczbę godzin, w moim Instytucie jest ich aż 182. Przy okazji – serdecznie zapraszam (http://www.inib.uj.edu.pl/studia-podyplomowe).

RI: Jakie, Pani zdaniem, są perspektywy na rozwój usług infobrokerskich w Polsce?

SC: Myślę, że usługi infobrokerskie będą się systematycznie rozwijały. Początki z reguły są trudne, ale te już są za nami, brokerzy informacji funkcjonują w Polsce od 15 lat. Zawód okrzepł, istnieją firmy infobrokerskie, niektóre od wielu lat, mają zlecenia, jest coraz bardziej zróżnicowana oferta edukacyjna, prowadzone są w tym zakresie pierwsze badania naukowe. Poza tym zawód doczekał się formalnego usankcjonowania, mianowicie od roku 2010 występuje w oficjalnej Klasyfikacji Zawodów i Specjalności Ministra Pracy i Polityki Społecznej, pod nazwą „broker informacji (researcher)”. Co więcej, w ostatnich latach wiele zostało zrobione, by uświadomić potencjalnym klientom, głównie przedsiębiorcom, ale nie tylko, istnienie i przydatność usług infobrokerskich. Mówię tu m.in. o Krajowym Standardzie Kompetencji Zawodowych Broker informacji (researcher) (2013), opracowanym na zlecenie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, działalności Stowarzyszenia Profesjonalistów Informacji, szkoleniach, wydanej niedawno książce Zawód infobroker. Polski rynek informacji czy działalności portalu Rynek informacji. Wyszukiwanie w Google za pomocą kwerendy <“broker informacji” OR “infobroker” OR “infobrokering” OR “infobrokerstwo”> przynosi 215 000 (dwieście piętnaście tysięcy) rezultatów, w roku 2001 było zero wyników, wiem, bo wtedy sprawdzałam.
Zaobserwować można też zaczątki integracji środowiska profesjonalistów informacji, do którego należą, oprócz infobrokerów, specjaliści białego wywiadu oraz wywiadu biznesowego (gospodarczego, konkurencyjnego), analitycy, firmy badawcze i doradcze, specjaliści zarządzania informacją lub wiedzą, bibliotekarze itp. Prawdopodobna jest także (częściowa) konwergencja usług wymienionych profesjonalistów.

RI: Informacje o kompetencjach i zakresie umiejętności brokerów informacji znaleźć możemy w Pani publikacjach, a jakie cechy charakteru powinien mieć przyszły infobroker? Czy ma to znaczenie w tym zawodzie?

SC: W zawodzie brokera informacji, jak w każdym innym, przydatne są pewne predyspozycje czy rysy osobowości. Z drugiej strony, nie wszystkie muszą być „wrodzone”, wiele z nich można „wyćwiczyć” w trakcie studiów albo w praktyce. Przywoływany już Krajowy Standard wymienia następujące pożądane cechy charakteru infobrokera: bycie dobrze zorganizowanym, chęć i zdolność do samokształcenia i samodoskonalenia, dokładność, rzetelność i dbałość o szczegóły, samodzielność, spostrzegawczość, umiejętność pracy pod presją czasu oraz dobrze rozwinięte zdolności interpersonalne. Do tego zestawu dołożyłabym jeszcze „zacięcie detektywistyczne”, nieustępliwość, niepoddawanie się oraz zdolność zachowania właściwego dystansu (do siebie i nie tylko), przydatną zwłaszcza w sytuacjach trudnych, konfliktowych.

RI: Była Pani pomysłodawcą i twórcą pierwszego centrum informacji biznesowej w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Krakowie. Jak Pani zdaniem zmieniła się informacja biznesowa w ciągu ostatnich lat w Polsce?

SC: Radykalnie. Po pierwsze, jest nieporównywalnie więcej źródeł informacji, w tym oficjalnych, rzetelnych a dostępnych bezpłatnie online. Jest to wynikiem, oczywiście, rozwoju zasobów internetowych, najogólniej mówiąc, a poza tym m.in. ruchu na rzecz wolnego dostępu do danych i publikacji, podejścia społecznościowego oraz zmian prawnych (np. dostęp do informacji publicznej). Po drugie, jest więcej różnorodnych podmiotów świadczących szeroko rozumiane usługi w tej dziedzinie. Oprócz komercyjnych profesjonalistów informacji (infobrokerzy, wywiad biznesowy, firmy badawcze itd.) są to organy i agencje rządowe, np. ministerstwa czy PARP, samorządowe, np. biblioteki publiczne oraz organizacje z trzeciego sektora (fundacje, stowarzyszenia).

RI: Dlaczego, Pani zdaniem tak mało bibliotek publicznych świadczy usługi z zakresu informacji biznesowej?

SC: Rzeczywiście, niewiele bibliotek publicznych ma wydzielone odrębne centra czy oddziały informacji biznesowej. Sądzę jednak, że w praktyce niemal wszystkie świadczą takie usługi, w mniejszym lub większym zakresie, w ramach ogólnych informatoriów, działów informacyjno-bibliograficznych itp. Ciekawą rzeczą byłoby zbadanie tego zjawiska w skali ogólnopolskiej.

RI: Dziękuję

Zainteresowanych zapraszamy również na blog naszego gościa.