W świecie OSINT większość rozmów o wyszukiwarkach koncentruje się dziś wokół sztucznej inteligencji. Tymczasem jedna z najciekawszych informacji ostatnich dni dotyczy nie AI, lecz samej infrastruktury dostępu do informacji. Parlament Europejski zdecydował, że domyślną wyszukiwarką używaną przez jego pracowników i europosłów będzie francuski Qwant zamiast Google.
To pozornie administracyjna zmiana. W rzeczywistości może być sygnałem szerszego trendu, który warto obserwować z perspektywy analityków informacji.
Koniec monopolu wyszukiwania w instytucjach UE?
Według Reutersa od 4 czerwca Qwant staje się domyślną wyszukiwarką w przeglądarkach Microsoft Edge i Mozilla Firefox używanych przez Parlament Europejski. Użytkownicy nadal mogą wybrać inne rozwiązania, ale domyślna konfiguracja zostanie zmieniona automatycznie. Decyzja została przedstawiona jako element szerszej strategii ograniczania zależności od pozaeuropejskich usług cyfrowych oraz promowania europejskich narzędzi technologicznych.
Nie jest to przypadkowy moment. Komisja Europejska równolegle rozwija inicjatywy związane z europejską suwerennością technologiczną obejmujące półprzewodniki, chmurę obliczeniową i sztuczną inteligencję. Wyszukiwarki internetowe stają się kolejnym elementem tej układanki.
Dlaczego to ważne dla OSINT?
Przez lata wielu analityków traktowało Google niemal jak synonim internetu. W praktyce wyszukiwarka jest jednak tylko jednym z filtrów nakładanych na publicznie dostępne informacje. Każda wyszukiwarka posiada własny indeks, własne algorytmy rankingowe i własne priorytety. Oznacza to, że te same zapytania mogą prowadzić do różnych rezultatów w zależności od używanego narzędzia.
Dla OSINT jest to fundamentalna kwestia. Jeśli analityk korzysta wyłącznie z jednej wyszukiwarki, jego obraz rzeczywistości jest ograniczony do tego, co dana platforma uznaje za najbardziej istotne. Decyzja Parlamentu Europejskiego przypomina o czymś, o czym środowisko OSINT mówi od lat: różnorodność źródeł nie dotyczy wyłącznie stron internetowych. Dotyczy również samych narzędzi wyszukiwania.
Czym właściwie jest Qwant?
Qwant to francuska wyszukiwarka działająca od 2013 roku. Firma od początku budowała swoją pozycję wokół prywatności użytkowników i ograniczania śledzenia aktywności w sieci. Choć jej udział w rynku pozostaje niewielki w porównaniu z Google, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych europejskich projektów wyszukiwawczych.
Dla analityków istotniejsze od udziałów rynkowych jest jednak coś innego: alternatywny sposób prezentacji wyników. W praktyce oznacza to możliwość odnalezienia materiałów, które niekoniecznie pojawiają się wysoko w Google.
Wyszukiwarka jako narzędzie wpływu
W dyskusjach o dezinformacji często koncentrujemy się na mediach społecznościowych. Tymczasem wyszukiwarki również wpływają na to, jakie informacje są najłatwiej dostępne. Jeżeli większość użytkowników korzysta z jednego narzędzia, to algorytmy tego narzędzia stają się jednym z głównych mechanizmów porządkowania wiedzy.
Z perspektywy OSINT warto więc obserwować działania instytucji publicznych zmierzające do dywersyfikacji infrastruktury informacyjnej. Nie chodzi wyłącznie o prywatność czy politykę gospodarczą. Chodzi także o odporność informacyjną.
Im więcej niezależnych indeksów i wyszukiwarek funkcjonuje na rynku, tym mniejsze ryzyko, że pojedynczy podmiot stanie się jedyną bramą do informacji.
Co to oznacza dla praktyków OSINT?
Decyzja Parlamentu Europejskiego nie sprawi nagle, że Qwant zastąpi Google w codziennej pracy analityków. Może jednak zachęcić do ponownego spojrzenia na alternatywne narzędzia wyszukiwawcze. W praktyce warto regularnie porównywać wyniki z różnych źródeł:
- Google,
- Qwant,
- DuckDuckGo,
- Brave Search,
- Bing.
Takie porównanie często pozwala odnaleźć materiały pomijane przez główny nurt wyników wyszukiwania. Szczególnie przy analizach geopolitycznych, gospodarczych i regulacyjnych różnice pomiędzy indeksami mogą okazać się bardziej znaczące, niż wielu użytkowników zakłada. Dla środowiska OSINT najciekawszy jest jednak inny aspekt tej decyzji. Pokazuje ona, że nawet instytucje publiczne zaczynają postrzegać wyszukiwarki nie jako neutralne narzędzia, lecz jako strategiczny element infrastruktury informacyjnej.
A jeśli wyszukiwarka jest częścią infrastruktury, to dla analityka nie powinno istnieć tylko jedno okno na internet. Korzystanie z wielu narzędzi wyszukiwawczych staje się nie tyle dobrą praktyką, ile elementem profesjonalnego warsztatu researcherskiego.
Źródło: reuters.com
