Jeszcze kilka lat temu powszechne było przekonanie, że skoro istnieje nagranie, to musi przedstawiać prawdę. Film opublikowany w Internecie był traktowany jako niemal niepodważalny dowód na to, że dane wydarzenie rzeczywiście miało miejsce. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Rozwój sztucznej inteligencji sprawił, że stworzenie realistycznego filmu lub nagrania głosowego nie wymaga już specjalistycznej wiedzy ani kosztownego sprzętu. W wielu przypadkach wystarczy komputer, smartfon i jedno z ogólnodostępnych narzędzi AI. To rodzi nowe pytania. Czy można ufać materiałom publikowanym w mediach społecznościowych? Jak odróżnić prawdziwe nagranie od spreparowanego? I co zrobić, jeśli to właśnie nasz wizerunek lub głos zostaną wykorzystane bez naszej zgody?
Jeszcze niedawno była to ciekawostka. Dziś to realny problem
Jeszcze kilka lat temu technologia deepfake kojarzyła się głównie z zabawnymi filmami publikowanymi w Internecie. Internauci zamieniali twarze aktorów, sportowców czy polityków, tworząc efektowne montaże. Traktowano to jako ciekawostkę pokazującą możliwości rozwijającej się sztucznej inteligencji. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Programy AI potrafią wiernie odwzorować mimikę twarzy, sposób mówienia, ton głosu, a nawet charakterystyczne gesty konkretnej osoby. Coraz trudniej zauważyć, że materiał został wygenerowany komputerowo.
Problem polega na tym, że możliwości te bardzo szybko dostrzegli również oszuści. Przykładów nie trzeba już szukać wyłącznie za granicą. W ostatnich latach głośno było o przypadkach wykorzystania sztucznej inteligencji do sklonowania głosu członków rodziny i wyłudzania pieniędzy metodą „na wnuczka” w nowej, cyfrowej odsłonie. Na świecie odnotowano również oszustwa, w których przestępcy, wykorzystując wygenerowany przez AI głos prezesa firmy, nakłonili pracowników do wykonania przelewów na setki tysięcy euro. Pokazuje to, że deepfake przestał być ciekawostką technologiczną. Stał się on narzędziem wykorzystywanym w realnych przestępstwach.
Coraz częściej fałszywe nagrania służą do wyłudzania pieniędzy, szantażu, podszywania się pod inne osoby czy niszczenia reputacji. W efekcie Internet wchodzi w etap, w którym sam obraz lub dźwięk przestają być wystarczającym dowodem na autentyczność zdarzenia.
Dlaczego tak łatwo dajemy się nabrać?
Psychologowie od dawna wiedzą, że człowiek znacznie łatwiej ufa obrazowi niż tekstowi. Jeżeli widzimy film przedstawiający znaną osobę wypowiadającą konkretne słowa, automatycznie zakładamy, że nagranie jest prawdziwe. Twórcy narzędzi opartych na sztucznej inteligencji wykorzystują właśnie ten mechanizm. Im bardziej realistyczny materiał, tym większa szansa, że odbiorca nie będzie go analizował krytycznie. To dlatego eksperci coraz częściej apelują, aby nie oceniać wydarzeń wyłącznie na podstawie krótkich filmów publikowanych w mediach społecznościowych. Dzisiaj nawet pozornie wiarygodne nagranie może okazać się efektem pracy algorytmu.
Jak rozpoznać podejrzany materiał AI?
Nie istnieje jedna uniwersalna metoda pozwalająca wykryć każde fałszywe nagranie. Coraz częściej nawet specjaliści potrzebują odpowiednich narzędzi do przeprowadzenia analizy. Mimo to warto zachować ostrożność, zwłaszcza gdy film lub nagranie wywołuje silne emocje, pochodzi z nieznanego źródła, pojawia się wyłącznie w mediach społecznościowych albo przedstawia zaskakujące zachowanie znanej osoby. Dobrym nawykiem jest również sprawdzanie, czy tę samą informację potwierdzają wiarygodne media lub oficjalne komunikaty. Im bardziej sensacyjny materiał, tym większa powinna być ostrożność przed jego udostępnieniem dalej.
Co zrobić, jeśli to Ty staniesz się ofiarą?
Dla osoby, której wizerunek lub głos zostały wykorzystane bez zgody, problem nie kończy się na usunięciu filmu z Internetu. Takie materiały potrafią błyskawicznie rozprzestrzenić się w mediach społecznościowych, powodując szkody w życiu prywatnym i zawodowym. W takiej sytuacji warto jak najszybciej zabezpieczyć dowody, wykonać zrzuty ekranu, zapisać adresy stron, zgłosić naruszenie administratorowi platformy i udokumentować skalę rozpowszechniania materiału. Szybka reakcja może mieć znaczenie zarówno dla ograniczenia skutków, jak i późniejszego dochodzenia swoich praw.
Gdzie kończy się internetowy żart, a zaczyna odpowiedzialność?
Nie każdy materiał wygenerowany przez sztuczną inteligencję jest niezgodny z prawem. Granica zostaje jednak przekroczona wtedy, gdy fałszywe nagranie zaczyna naruszać prawa konkretnej osoby, służy do wyłudzenia pieniędzy, szantażu, zniesławienia lub podszywania się pod kogoś innego. Coraz częściej pojawiają się sytuacje, w których fałszywe nagrania mogą naruszać przepisy prawa karnego, zwłaszcza gdy są wykorzystywane do oszustw, wyłudzeń lub celowego działania na szkodę innej osoby.
Zdrowy sceptycyzm staje się nową umiejętnością
Jeszcze niedawno uczono nas, aby nie wierzyć we wszystko, co czytamy w Internecie. Dziś ta sama zasada powinna obejmować również zdjęcia, filmy i nagrania głosowe. Sztuczna inteligencja rozwija się w imponującym tempie i z pewnością będzie coraz bardziej obecna w naszym życiu. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy z góry zakładać autentyczność każdego materiału, który pojawia się w sieci. Coraz częściej nie wystarczy już zapytać, czy nagranie wygląda wiarygodnie. Znacznie ważniejsze staje się pytanie, kto je opublikował, w jakim celu powstało i czy jego autentyczność została potwierdzona. W świecie, w którym technologia potrafi przekonująco naśladować ludzi, krytyczne myślenie staje się jedną z najważniejszych kompetencji cyfrowych.
