Google COVID-19 exposure czyli contact tracking w walce z epidemią

Co kraj, to pomysły na aplikację mającą chronić społeczeństwo przez ekspansją koronawirusa. Co kraj, to inne obyczaje i skłonność scyfryzowanych obywateli do zainstalowania na swoich telefonach aplikacji mającej chronić przez nieświadomym kontaktem z osobami zarażonymi COVIDem. Wreszcie, co kraj, to inny poziom cyfryzacji warunkujący w pewnym stopniu powodzenie misji monitorowania rozprzestrzeniania się choroby.

Na początek ProteGO Safe

W Polsce od kwietnia pojawiają się kolejne wersje aplikacji ProteGO Safe mającej monitorować osoby zarażone koronawirusem i ich kontakty z innymi ludźmi. Wokół jej powstania kumulują się wątpliwości, kontrowersje i pytania, przede wszystkim te o potencjalną inwigilację, dbałość o prawo użytkowników do zachowania prywatności czy wreszcie, samą skuteczność w walce z rozprzestrzenianiem się wirusa.

W temacie samej aplikacji ProteGO Safe, jej bezpieczeństwa i ewentualnych dziur w nim napisano już sporo i nie o tym jest ten wpis. Aplikacja jest jednak punktem wyjścia do skorzystania z usługi Google COVID-19 exposure notifications tudzież po prostu powiadomień o ryzyku ekspozycji na koronawirusa.

Ekspozycja na koronawirusa

Gdy już w telefonie jest zainstalowana ministerialna appka, mamy możliwość odpalenia także usługi Google. Aby to zrobić trzeba wejść w ustawienia Google

Po wejściu w opcję „Powiadomienia o ryzyku ekspozycji na koronawirusa” pojawia się więcej informacji na temat usługi.

 

 

Tutaj także można przeczytać, że odpalenie powiadomień konieczne będzie zainstalowanie aplikacji (w przypadku Polski jest to właśnie ProteGO Safe), a następnie wykonanie działań:

  • uruchomienie Bluetooth, bo to za jego pomocą dochodzi do interakcji między telefonami znajdującymi się w swoim zasięgu. Od strony technicznej wykorzystywane są do tego identyfikatory, które podlegają usunięciu wg informacji płynącej od Google.
  • włączenie lokalizacji w telefonie. Bo służy to identyfikacji urządzeń również korzystających z takich funkcjonalności. Wg twórców Google’owe powiadomienia nie korzystają z danych o lokalizacji.

Jeśli znajdziemy się w pobliżu osoby, która jest zakażona wirusem, zostaniemy o tym powiadomieni.

To tyle, jeśli idzie o działania krok po kroku, które muszą się zadziać, aby Google powiadomienia nam zaczął wysyłać.

Cała reszta, znów, zależy od tego, ile osób zdecyduje się na instalację ProteGO Safe i będzie z niej faktycznie korzystać.

 

Nasza prywatność zależy od nas samych

Wpis powstał jako próba zapobieżenia sianiu paniki o Googlowskiej inwigilacji i śledzeniu nas w związku z COVID. Na początek, warto poczytać „help” w suport w usługach przed którymi się przestrzega zanim opublikuje się panicznie brzmiący materiał.

Jeśli nie chcemy być inwigilowani, nie chcemy, by aplikacje zbierały o nas dane, trzeba się zastanowić czy na pewno są nam potrzebne.

A jak już chce się z cyfrowego monitoringu wymiksować, warto zacząć od bezpiecznego korzystania z internetów i przyjścia na szkolenie z OSINT. Można też wyłączyć google, feja i pojechać w Bieszczady 😊 Co również polecam.