Dwie nowe alternatywy dla Google’a – Gexsi i Neeva 

Ile typów informacji, tyle samo wyszukiwarek. Ile języków, prawie tyle samo wyszukiwarek. I ciągle powstają nowe, jak Gexsi Neeva. Ta pierwsza jest w pewien sposób darmowa, za korzystanie z tej drugiej będzie trzeba zapłacić. 

Gexsi Impact kontra prywatność 

Wyszukiwarka Gexsi jest produktem niemieckiej firmy Gexsi Impact UG. Tak jak większość pojawiających się obecnie rozwiązań, na pierwszym miejscu stawia prywatność użytkowników. Ale, w tym przypadku można mieć wątpliwości. W polityce prywatności można znaleźć informacje, że dane użytkowników są anonimizowane, ale o dziwo, anonimizacja następuje nie automatycznie, tylko dają sobie na to 7 dni. 

Co więcej, firma Gexsi zastrzega sobie prawo do przeprowadzania analiz zachowań użytkowników za pomocą testów i dopasowywania zawartości treści do przypisanego profilu. Czyli, mamy tutaj do czynienia z niczym innym, jak z targetowaniem, np. za pomocą zainteresowań, preferencji lub lokalizacjico już odbiega od ochrony prywatności i tego, co oferują nam w standardzie inne wyszukiwarki tego typu jak DuckDuckGo czy StartPage 

Na ratunek światu 

Po co Gexsi targetowanie? Do zarabiania. Wyszukiwarka podobnie jak gigant reklamy w wyszukiwarkach – Google, zarabia na klikach użytkowników. Jest jednak znacząca różnica w profilu biznesowym tych dwóch reklamodawców. Mianowicie, Google ściąga wszystko do swojej kieszeni, a Gexsi pobiera tylko prowizję “na koszty operacyjne”. Zyski z reklamy  przekazywane na realizację celów ONZ dotyczących zrównoważonego rozwoju. Mamy możliwość przejrzenia zarówno wspieranych finansowo projektów jak i kryteriów według których wybiera się te projekty 

Projekty są bardzo interesujące. Mamy na przykład pływające panele słoneczne w okolicach Malediwów, solarne kioski zapewniające dostęp do wifi w Rwandzie, produkcję okularów korekcyjnych za jednego dolara czy ekologiczne gumy do żucia bez plastiku. Cel szczytny, ale wykonanie słabsze. 

Czy warto korzystać z Gexsi? 

Wyszukiwarka korzysta z wyników Bing, co już mogłoby być plusem. Jednak z punktu widzenia funkcjonalności nie dostajemy nic więcej ponad to, co możemy wyciągnąć za pomocą wyszukiwania prostego w Bing. Dlaczego? Ponieważ Gexsi nie obsługuje operatorów wyszukiwania zaawansowanego:  

źródło:materiał własny 

Identyczna kwerenda zastosowana w Gexsi i Bing daje nam zupełnie różne rezultaty. Co do pozostałych wyników czyli map, zdjęć, wideo i wiadomości, to zostajemy przekierowani do odpowiedniej wyszukiwarki od Google’a. Z praktycznego punktu widzenia Gexsi obecnie nie przyda się do realizacji zaawansowanych kwerend wyszukiwawczych i odkrywania niewidzialnego. Jednak na poziomie codziennych, mało skomplikowanych potrzeb będzie dobrym narzędziem wyszukiwawczym. Tym bardziej, że mamy możliwość wsparcia inicjatyw ratujących środowisko 

Wyszukiwarkę możemy ustawić jako domyślne narzędzie w przeglądarce Google Chrome, Firefox – tutaj dostępne są wtyczki oraz Safari, Edge czy Internet Explorer (jeśli ktoś jeszcze z tej ostatniej korzysta). Mamy też dostępną apkę na telefony z systemem Android, iPhone oraz iPady.  

Abonament na wyszukiwanie 

Inaczej może wyglądać sytuacja z wyszukiwarką Neeva, ale tutaj o procesie wyszukiwawczym niewiele można napisać. Narzędzie jest w trakcie tworzenia. Na pomysł nowej wyszukiwarki, która ma wywrócić nasze myślenie o wyszukiwaniu wpadł Sridhar Ramaswamy, były już pracownik Google’a z działu reklamy. 

Neeva kontra prywatność 

Neeva ma dbać o prywatność. Ma nie wyświetlać nam reklam, ma nie gromadzić informacji o nas i ma ich nie sprzedawać zewnętrznym firmom. Jak? Za pomocą abonamentu, który użytkownikowi zapewni bezpieczeństwo danych, a firmie wpływy na utrzymanie infrastruktury. Tak informuje nas treść na stronie głównej. Natomiast, zastanawiającą opcją tej wyszukiwarki jest możliwość przeszukiwania nie tylko internetu, ale także zawartości swojej skrzynki pocztowej i plików lokalnych na komputerze lub w chmurze. I to już uruchamia, we mnie lampkę ostrzegawczą, bo uważam tę opcję za całkowicie zbędną, gdy mowa o wyszukiwarce dbającej o prywatność. 

Dlatego zajrzałam do polityki prywatności, a tam jeszcze więcej ciekawych informacji. Mianowicie, dane użytkowników jednak będą zbierane na podstawie lokalizacji, ciasteczek i pixeli, żeby personalizować wyniki. Co więcej, dane o użytkownikach mogą być pobierane z zewnętrznych aplikacji, z których użytkownik korzysta. A jeśli wyszukiwarkę ktoś kupi, to razem z danymi użytkowników. Dalej, dane będą przechowywane w różnych częściach świata, co jeszcze można zrozumieć, ale trzeba mieć na uwadze, że zmniejsza to skuteczność egzekwowania prawa do przestrzegania prywatności 

Czy będzie warto? 

Mimo zaskakującego podejścia do prywatności użytkowników, zapowiada się obiecująco. Moim zdaniem Google ma się czego obawiać. Na ten moment wiadomo, że wyniki wyszukiwania będą zasilane dzięki Microsoft Bing, więc liczę na działające opcje zaawansowanego wyszukiwania. Narzędzie będzie korzystać również ze strony weather.com w celu wyświetlania informacji o pogodzie, dane giełdowe dostarczy Intrinio, a mapy – Apple. Wiadomo też, że projekt został doinwestowany przez tę samą firmę, która zainwestowała przed laty w Google – Sequoia Capitalkwotą 37.5 milionów dolarów. 

Cena prywatności 

Oficjalna cena abonamentu nie jest jeszcze znana, ale jak sam twórca w rozmowie z New York Times zapowiada, kwota będzie oscylować wokół 10 dolarów i ma nadzieję, że wraz z przypływem użytkowników będzie maleć. Jak na razie, można zapisać się na listę oczekujących. Dodatkowo, można wypełnić krótką ankietę, dzięki której twórcy nowej wyszukiwarki dowiedzą się trochę więcej o społecznych oczekiwaniach względem produktu jak i o potencjalnych użytkownikach wyszukiwarki. Jak na razie zapisałam się na listę oczekujących i czekam na dalsze wieści lub możliwości testowania. Zobaczymy. 

 

Źródło: Gexsi [1]
Źródło: New York Times [2]