Wyszukiwarki internetowe od lat są jednym z podstawowych narzędzi pracy analityków informacji, dziennikarzy, researcherów i specjalistów OSINT. Jednak wraz z szybkim rozwojem generatywnej sztucznej inteligencji coraz częściej przestają być neutralnym źródłem stron, a zaczynają pełnić rolę interpretatora, streszczacza i pośrednika między użytkownikiem a źródłem. Najnowszy ruch DuckDuckGo pokazuje, że część użytkowników nie chce takiego pośrednictwa — przynajmniej nie zawsze.
1 czerwca 2026 r. DuckDuckGo ogłosiło udostępnienie rozszerzeń dla Chrome i Firefox, które pozwalają ustawić stronę noai.duckduckgo.com jako domyślną wyszukiwarkę. W tej wersji nie ma odpowiedzi generowanych przez AI, nie ma zachęt do rozmowy z chatbotem, a liczba obrazów wygenerowanych przez AI w wynikach ma być ograniczona
Reakcja na „AI-first search”
Decyzja DuckDuckGo nie pojawiła się w próżni. Jest odpowiedzią na szerszą zmianę w wyszukiwaniu informacji, szczególnie po zapowiedziach Google dotyczących mocniejszej integracji AI z wyszukiwarką. Google rozwija model, w którym odpowiedzi generowane przez sztuczną inteligencję coraz częściej pojawiają się przed tradycyjną listą linków, a kolejne pytania mogą przenosić użytkownika do trybu konwersacyjnego.
Dla zwykłego użytkownika może to oznaczać wygodę. Dla analityka informacji — dodatkową warstwę, którą trzeba krytycznie ocenić. AI może pomóc w streszczeniu tematu, ale może też pominąć kontekst, źle zinterpretować źródło, wygładzić sprzeczności albo podać odpowiedź bez wystarczającej przejrzystości co do pochodzenia danych.
Dlatego „wyszukiwanie bez AI” nie jest wyłącznie nostalgią za listą dziesięciu niebieskich linków. To także próba odzyskania kontroli nad procesem dochodzenia do źródła.
Liczby pokazują, że to nie jest marginalny trend
Według relacji TechCrunch, ruch na stronie DuckDuckGo „No AI” wzrósł w ostatnim tygodniu o prawie 30% tydzień do tygodnia, a instalacje aplikacji DuckDuckGo w USA zwiększyły się o 18,1%. W przypadku iOS w USA wzrost miał chwilowo sięgnąć 69,9% tydzień do tygodnia.
AI Chat Daily i TweakTown podawały również, że 28 maja 2026 r. ruch na stronie „No AI” potroił się, a średni poziom odwiedzin utrzymywał się około 84% powyżej wcześniejszej bazy.
To ważny sygnał. Wyszukiwarka jest jednym z najbardziej utrwalonych nawyków cyfrowych. Użytkownicy rzadko zmieniają domyślne narzędzia, o ile nie mają wyraźnego powodu. Skoro część z nich zaczyna aktywnie szukać alternatywy, oznacza to rosnące napięcie między wygodą automatycznych odpowiedzi a potrzebą samodzielnej weryfikacji źródeł.
Znaczenie dla OSINT i researchu
W pracy OSINT istotne jest nie tylko znalezienie informacji, ale również zrozumienie, skąd pochodzi, kto ją opublikował, kiedy została zmieniona, jakie źródła ją potwierdzają i jakie mogą istnieć luki. Wyszukiwarka oparta na AI może przyspieszyć pierwszy etap rozeznania, ale nie zawsze sprzyja analizie źródłowej.
Tryb „No AI” może być przydatny szczególnie wtedy, gdy researcher chce
- samodzielnie porównać źródła pierwotne i wtórne,
- sprawdzić kolejność publikacji informacji,
- uniknąć streszczeń, które mieszają fakty z interpretacją,
- zobaczyć mniej przetworzoną strukturę wyników,
- ograniczyć wpływ generowanych treści na proces wyszukiwania.
Nie oznacza to, że AI w OSINT może pomagać w analizie dużych zbiorów danych, porządkowaniu informacji, tłumaczeniach, ekstrakcji nazw własnych czy tworzeniu hipotez badawczych. Problem zaczyna się wtedy, gdy AI zastępuje użytkownikowi kontakt ze źródłem, a nie tylko wspiera jego analizę.
DuckDuckGo nie mówi „nie” sztucznej inteligencji
Nowe rozszerzenia są raczej elementem strategii opartej na wyborze: użytkownik może korzystać z AI, ale nie musi mieć jej narzuconej jako domyślnej warstwy wyszukiwania.
To rozróżnienie jest istotne. Rynek nie dzieli się po prostu na zwolenników i przeciwników AI. Coraz ważniejsze staje się pytanie, w którym momencie procesu informacyjnego AI ma być używana. Inaczej wygląda AI jako narzędzie do podsumowania już zebranych materiałów, a inaczej jako filtr decydujący o tym, co użytkownik w ogóle zobaczy.
Konsekwencje dla rynku informacji
Ruch DuckDuckGo pokazuje, że w najbliższych latach możemy obserwować większą segmentację wyszukiwania. Obok wyszukiwarek konwersacyjnych i agentowych będą rozwijać się narzędzia oferujące bardziej klasyczne, źródłowe lub „czyste” wyniki. Dla branży informacji to dobra wiadomość, ponieważ zwiększa wybór metod pracy.
Jednocześnie wymaga to od specjalistów nowych kompetencji. Researcher powinien umieć świadomie przełączać się między różnymi trybami: klasyczną wyszukiwarką, wyszukiwarką AI, bazą danych, narzędziem OSINT, archiwum internetowym, rejestrem publicznym i źródłami społecznościowymi. Każde z tych narzędzi inaczej porządkuje rzeczywistość.
DuckDuckGo przypomina, że dostęp do informacji to nie tylko kwestia szybkości odpowiedzi. To również kwestia kontroli, przejrzystości i możliwości samodzielnego dotarcia do źródła. W świecie coraz bardziej zdominowanym przez syntetyczne odpowiedzi taka funkcja może okazać się nie dodatkiem, ale ważnym elementem warsztatu informacyjnego.
Uruchomienie rozszerzeń DuckDuckGo „No AI” to pozornie niewielka zmiana produktowa, ale jej znaczenie jest szersze. Pokazuje, że część użytkowników zaczyna aktywnie odróżniać wyszukiwanie informacji od konsumowania automatycznie wygenerowanych odpowiedzi.
Dla analityków informacji, specjalistów OSINT i researcherów jest to przypomnienie, że technologia powinna wspierać proces poznawczy, a nie go zastępować. AI może być bardzo użyteczna, ale w pracy ze źródłami nadal kluczowe pozostają: weryfikacja, porównanie, kontekst i samodzielna ocena wiarygodności.
Źródła: Techcrunch, Aichatdaily
Tekst redagowany z użyciem AI 😉
