Zmierzch mitu “cyfrowego tubylca”, czyli nietypowe życzenia świąteczne

W kieszeniach spodni i w torebkach nosimy urządzenia wyposażone w procesory wielokrotnie przekraczające możliwości komputera, który utorował drogę załogowej misji wysłanej na Księżyc. Czy jednak jesteśmy świadomi tego faktu? Czy świadomi są tego “cyfrowi tubylcy”?

W pociągu wycieczka szkolna, jakichś pewnie piętnastolatków. Gwar i przekomarzania, śmiechy. W pewnym momencie do przedziału, w którym siedzę wraz z wychowawczyniami, wpada zdyszany młodzian ze smartfonem przy uchu i krzyczy do nauczycielek: “Kiedy będziemy na miejscu? Rodzice się dopytują”. Niby nic wielkiego, ale przyznam – szczęka mi opadła.

Nastolatek dzierżył w dłoni telefon komórkowy, wyposażony w procesor wielokrotnie przekraczający możliwości komputera, który umożliwił wysłanie załogowej misji na Księżyc, a nie był w stanie skorzystać z jego funkcji. Na przykład rozkładu jazdy? Albo oficjalnej aplikacji przewoźnika. Ta z dokładnością co do minuty informuje użytkownika, ile dany pociąg ma opóźnienia.

Gdyby cyfrowa rewolucja była aż tak pozytywnym wydarzeniem, jak przekonują producenci sprzętu, to sytuacja, której byłem świadkiem w pociągu powinna wyglądać inaczej. To nauczycielki powinny wyjść do młodzieży i zapytać – “Kochani! Jakie mamy opóźnienie?” Uczniowie sięgnęliby po smartfony i podali dokładny czas przyjazdu.

Posiadanie książki nie oznacza, że ją przeczytamy, a gdy już się to stanie – od razu zrozumiemy jej treść. Podobnie jest z nowymi technologiami. Panuje przekonanie, że dzieci i młodzież doskonale obsługują wszelkiego typu nowinki – smartfony, tablety, komputery – że są “cyfrowymi tubylcami”. Czy jest to prawda? Na podanym przeze mnie przykładzie widać, że nic nie zastąpi porządnej edukacji w okresie szkolnym. Nic nie zastąpi nigdy relacji uczeń – nauczyciel, student – profesor, czy po prostu: dziecko – rodzic.

Oddanie w ręce dzieci smartfonów czy laptopów i pozostawienie ich samym sobie to nie jest dobry pomysł. Rodzice i nauczyciele powinni sami najpierw potrafić obsługiwać urządzenia, które udostępniają później swoim podopiecznym. Nauczyć świadomego i rozsądnego korzystania z tych dobrodziejstw. Nie postuluję, żeby zrezygnować ze smartfonów i wrócić do wieków sprzed cyfrowej rewolucji. Uważam jednak, że nowe media w różnej formie powinny być używane w sposób rozsądny.

Kilka lat temu wpadła mi w ręce książka Manfreda Spitzera zatytułowana “Cyfrowa demencja”.

Początkowe tezy wypunktowane na wstępie książki są dość szokujące – komputery wcale nie ułatwiają nauczania, a wręcz przeciwnie – ogłupiają! Coraz szerzej wykorzystywane w szkołach tzw. tablice interaktywne – również. Wyszukiwarka Google nie powoduje, że uczniowie lepiej rozumieją świat. Przeciwnie – gubią się w nim. Udostępnienie ubogim dzieciom Internetu powoduje, że ich, często słabe wyniki w nauce, pogarszają się jeszcze bardziej. To tylko kilka wybranych tez autora. I można by obok nich przejść spokojnie, gdyby nie miażdżąca dokumentacja w postaci licznych badań naukowych, potwierdzających te negatywne dla multimedialnej branży wieści. Warto do tej książki wrócić w kontekście smartfonów.

Drodzy rodzice, dziadkowie i bacie, wujkowie i ciocie! Zbliża się czas świąt uważanych przez wielu za najpiękniejszy w ciągu roku. Życzę Wam tego, żebyście przekazali swoim dzieciom, wnukom i bliskim tylko takie prezenty, które sami rozumiecie i potraficie obsługiwać, tak by służyć radą i pomocą przy ich używaniu obdarowanym. Nie dajcie się obłudnej reklamie jednego z wielkich producentów smartfonów, nawołującej do porzucenia tych urządzeń raz w roku. Odkładajcie te urządzenia na bok częściej – a przede wszystkim korzystajcie z nich świadomie, ze zrozumieniem i zaszczepiajcie taką postawę u swoich wychowanków. Wśród aplikacji dostępnych na smartfony jest zaskakująco wiele takich, które są mądre i potrzebne, a nawet poszerzające wiedzę. Warto o nich podyskutować zanim wręczymy dziecku pierwszy telefon. A czasem warto zamiast tego – po prostu ze sobą pobyć i porozmawiać.

Autor: Szymon Zdziebłowski

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl