Polski wyrok w sprawie Google

Katarzyna Krogulec

, News

Na początku kwietnia Sąd Apelacyjny w Warszawie nakazał usunięcie z wyników wyszukiwania linku prowadzącego do artykułu,  który naruszał dobre imię prywatnej osoby.

Artykuł pojawił się w “Polityce” i nosił tytuł “Bardzo biedny gangster”. Opisywano w nim działalność gangsterów wymuszających haracze. Po wpisaniu do wyszukiwarki nazwiska biznesmena z Olsztyna pojawiał się m.in. link do owego artykułu.

Biznesmen uznał, że może to wskazywać, że on sam ma związek z działalnością przestępczą. W rzeczywistości sam poszkodowany przyczynił się do rozbicia miejscowej mafii.

Reakcja Google i “Polityki”

Google broniąc się, utrzymywał, że darmowa część artykułu (druga część jest płatna) wskazuje, że to nie powód jest gangsterem.

Jeszcze przed ogłoszeniem wyroku I instancji administrator portalu “Polityka” usunął snippet (krótki opis strony internetowej, odpowiadający zapytaniu dla wyszukiwarki). Poszkodowany jednak nadal domagał się niewyświetlania linku do artykułu po wpisaniu jego nazwiska (nie chciał, by całkowicie usunąć link) oraz zadośćuczynienia finansowego, początkowo w wysokości 300 tys. zł.

Postanowienie sądu I instancji

W 2015 roku sąd okręgowy  oddalił powództwo. W pierwszej instancji sąd uznał, że Google nie może odpowiadać za wyniki wyszukiwarki, ponieważ nie ma bezpośredniej kontroli nad serwerami znajdującymi się w USA. Poza tym w opinii sądu pozwany naruszył dobra osobiste jedynie w znikomym stopniu.

Zaskakujący obrót sprawy

Sąd apelacyjny uznał także, że Google podlega polskiej jurysdykcji, co wydaje się być precedensem w sprawie. Postępowanie drugiej instancji toczyło się przeciw Google Inc.

Na drugiej rozprawie przyznano rację powodowi. W ustnym uzasadnieniu sąd odniósł się do wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie Google Spain, która nie jest analogicznym przypadkiem. Sprawa obywatela Hiszpanii dotyczyła danych osobowych, zaś  polski incydent odnosi się do naruszenia dóbr osobistych.

Internetowy gigant musi usunąć zaskarżony link z  wyników wyszukiwania oraz zapłacić poszkodowanemu zadośćuczynienie w wysokości 10 tys. zł.

Wyrok jest prawomocny, ale Google może jeszcze wnieść wniosek o kasację do Sądu Najwyższego.