Google, Apple i Facebook będą odczytywać nasze emocje

Specjaliści od marketingu dobrze wiedzą, że reklama musi zagrać na ludzkich emocjach. Emocje prowadzą do działań, a działania z kolei stają się nawykami, które są siłą napędową  do rozwijania globalnych marek. Choć Google AdWords daje nam dowód na to, że wszystko jest mierzalne, w rzeczywistości tak nie jest – przynajmniej obecnie. Google, Apple i Facebook podejmują kolejne kroki, by móc odczytywać ludzkie emocje za pomocą aparatu w urządzeniach mobilnych oraz określać stany emocjonalne na podstawie zdjęć.

Przyjęło się, że o sukcesie bądź porażce kampanii decydują liczby. Emocje wyłączone są z pomiarów. Dotychczas uznawano, że aby odnieść sukces należy zintensyfikować wysiłki i uzupełnić słabe strony marki. Wielki sukces Google polegał właśnie na dokładnym pomiarze działań i łatwym do wyliczenia zwrocie z inwestycji.

Najbardziej udane kampanie na Facebooku są kreatywne, wpływają na emocje i spełniają swoje zadania poprzez inteligentne targetowanie. Jednak Google wygrywa z Facebookiem pod względem umiejętności śledzenia (potencjalnych klientów, sprzedaży, działań w Internecie) oraz pomiarów.  Uważa się, że tylko 5% treści przyciąga 90% klientów w Internecie. Jest to wynik dość nieefektywny, dlatego ci trzej gracze chcą lepiej poznać swoich klientów.

Wykorzystanie biometrii

Google, Facebook i Apple zamierzają skorzystać z biometrii i neuronauki. Uważa się, że szczególnie biometria może być tu bardzo przydatna, ponieważ za jej pomocą da się mierzyć właściwości fizyczne człowieka, takie jak rozszerzenie źrenicy czy wyraz twarzy. Google planuje włączenie technik biometrycznych do swoich algorytmów wyszukiwania, pomimo, że ocena mimiki konsumentów wydaje się być pewnego rodzaju nadużyciem i może być kwestią sporną wśród użytkowników.

Możliwym jest, że Google ma dostęp do większej ilości danych i bardziej zaawansowanych technologii w tej dziedzinie. Ponadto Google chce także wykorzystywać inne pomiary biometryczne, jak: skurcze oka, zaczerwienienie twarzy, temperatura ciała, czy tempo mrugania powieki. Prawdopodobnie te zmiany będą wprowadzane stopniowo, niepostrzeżenie dla konsumentów.

Do tej pory specjaliści dostrzegali zachowania ludzi, ale nie potrafili powiedzieć, dlaczego konsumenci podejmują określone działania. Neuronauka ma dostarczyć odpowiedzi na pytanie, co tak na prawdę popycha ludzi do podejmowania takich, a nie innych działań.

Google nie jest osamotniony w swoich zapędach, ponieważ w ubiegłym roku Apple nabył Emotient– startup, który wykorzystuje technologię sztucznej inteligencji,  by odczytywać emocje ludzi poprzez analizę ich mimiki twarzy.

Badania i eksperymenty potentatów na rynku technologicznym coraz bardziej ingerują w nasze życie. Ich głównym celem jest ciągłe zwiększenie przychodów. Na pewno korzyści z wprowadzonych zmian odniosą też marketingowcy i wiele osób, które zainspirowane nowymi możliwościami, będą tworzyć innowacyjne produkty. Pozostaje pytanie, czy nam, te nowe udoskonalenia przyniosą więcej szkód czy pożytku?